|
Aktualizacja 17 maja 2009
Przemówienie Ojca Yves-Marie Legrain, Miêdzynarodowego Ojca Duchowego na Miêdzynarodowym Zgromadzeniu w Chevremont 30 sierpnia 1998
Drogie Ma³e Dusze,
Z wielk± rado¶ci± patrzê dzisiaj na was, wiernych, obecnych na naszym corocznym spotkaniom, które jest naznaczone wezwaniem Ojca ¶wiêtego, aby rok 1998 by³ po¶wiêcony Duchowi ¦wiêtemu. Przewodnicz±cy Legionu przypomnia³ my¶l wybran± na ten dzieñ ("b±d¼cie ubodzy, moi wybrani, w opuszczeniu, by Duch ¶wiêty, nie napotka³ na ¿adn± przeszkodê, przychodz±c do was, by w was zamieszkaæ", orêdzie z 8sierpnia 1992).
Ta my¶l jest echem s³ów Jezusa w Ewangelii, gdy, wszed³szy na górê, mówi do swych uczniów: "B³ogos³awieni ubodzy w duchu, bo do nich nale¿y Królestwo Niebieskie" (Mateusz 5,3). W pierwszym b³ogos³awieñstwie zawarty jest duch b³ogos³awieñstw, którym jest Duch ¶wiêty. Jezus zaprasza nas do szczê¶cia i aby¶my je osi±gnêli, kieruje do nas wezwanie, które naturalnie powinno prowadziæ nas do rachunku sumienia.
Czy jeste¶my ubogie, drogie ma³e Dusze, bêd±c ubogimi w duchu? To pytanie prowadzi nas do wnêtrza nas samych, gdzie potwierdzamy siebie. Je¶li pozwolimy, by Duch ¶wiêty dokona³ swego dzie³a, wy pêdzi on z nas mi³o¶æ w³asn±, i wszelk± w³asn± wolê. Jak mówi mistrz duchowy: "Duch ¶wiêty dokonuje dwóch rzeczy w cz³owieku: czyni w nim pustkê i wype³nia tê pustkê tyle ile potrzeba. Opustoszenie jest pierwszym i najwa¿niejszym przygotowaniem do przyjêcia Ducha ¶wiêtego.. (Jan Tauler, I kazanie na Wielkanoc).
Aby naszym sercem mog³a zaw³adn±æ boska Mi³o¶æ, musi byæ ono wolne od mi³o¶ci w³asnej, od egoizmu. Nasz najwiêkszy nieprzyjaciel to nasze "ja". Powinni¶my pragn±æ uwolnienia od egoizmu i przyj±æ ka¿de zwi±zane z tym cierpienie, wszystko to na co Duch ¦wiêty pozwala by nas spotka³o, dla uwolnienia od tego co przeszkadza w Jego przyj¶ciu." Je¶li ukrywam siê przed tob±, mówi Jezus do Ma³gorzaty, to po to, by¶ z coraz wiêkszym zapa³em mnie szuka³a, by¶ zgodzi³a siê na ubóstwo twej istoty, twego "ja". (Orêdzie, 12 pa¼dziernik 1992). Gdy to przygotowanie bêdzie ukoñczone, Duch ¦wiêty przybêdzie , by nape³niæ swoj± obecno¶ci± ca³± nasz± istotê.
Inn± przeszkod± dla przyj¶cia Ducha ¶wiêtego do nas jest nasz w³asny umys³. Pozostaj±c otwarci na wielkie odkrycia naukowe naszej epoki, musimy te¿ rozeznaæ niebezpieczeñstwo ograniczenia naszej wiedzy do tego co ludzka inteligencja mo¿e odkryæ i zadowolenia siê tym ¶wiat³em nie uciekaj±c siê do wiedzy wynikaj±cej z Objawienia Bo¿ego. Nasza dzisiejsza cywilizacja jest silnie naznaczona tym b³êdem i widzimy, ¿e podejmowane decyzje sprzeciwiaj± siê dobru cz³owieka i prowadz± raczej do jego nieszczê¶cia ni¿ do szczê¶cia. Jedynym lekarstwem na ten stan rzeczy jest uciszenie naszego umys³u, aby byæ zdolnym do przyjêcia M±dro¶ci Bo¿ej. Drogie Ma³e Dusze, starajcie siê byæ tego przyk³adem. Na tym polega nasze bezwarunkowe przyjêcie wszystkich nauk Ojca ¦wiêtego, w którym widzimy przedstawiciela Ducha ¦wiêtego. Odrzucamy nasze pogl±dy, by przyj±æ naukê Papie¿a. Nie bójmy siê powiedzieæ, ¿e podporz±dkowujemy nasz umys³ magisterium Papie¿a i Biskupów, którzy razem z nim d±¿± do ca³ej Prawdy. Zobaczycie, ¿e wielu teologów, którzy sprzeciwiali siê nauczaniu Papie¿a, aby przedstawiæ swoj± w³asn± prawdê, pewnego dnia bêd± musieli przyznaæ, ¿e siê pomylili, bo nie poddali swego umys³u Duchowi ¦wiêtemu i rozpoznaj± wreszcie Jego specjaln± opiekê, nieomylno¶æ, któr± ma jedynie Papie¿, aby prowadziæ Ko¶ció³, i która jest nieocenionym darem dla ca³ej ludzko¶ci.
Najtrudniej bêdzie wyrzec siê w³asnej woli, to znaczy byæ pos³usznym we wszelkich dzia³aniach. Jeste¶my przywi±zani do tylu zwyczajów, tylu s³usznych pragnieñ, które staj± siê przeszkodami, je¶li w³±czamy w nie nasz± wolê. Musimy wyrzec siê naszej woli, aby zostawiæ miejsce dla Ducha ¦wiêtego. Pos³uszeñstwo tym, którzy s± dla nas przedstawicielami woli Bo¿ej, wyzwoli nas i doda nam skrzyde³ by¶my wype³nili to czego Bóg od nas oczekuje. Czy mo¿emy powiedzieæ, drogie Ma³e Dusze, ¿e naprawdê nie s³uchamy ju¿ naszej woli? Czy mogê zadaæ wam jedno pytanie? Jak czytacie Orêdzie? Czy szukacie tam tylko tego co wam siê podoba? Je¶li nie szukamy w Orêdziu jedynie tego co nam siê podoba, ale staramy siê czyniæ to czego Jezus w nim od nas wymaga, wtedy mo¿emy odpowiedzieæ "Tak! Nie chcê wype³niaæ mojej woli, ale wolê Jezusa." Jezus powiedzia³ kiedy¶ do Ma³gorzaty, ¿e ¿yæ Orêdziem znaczy wprowadzaæ je w czyn. Oby¶my wszyscy mogli naszym ¿yciem uwiarygodniæ Orêdzie!
Tylko w stanie wyrzeczenia siê naszego "ja", Duch ¦wiêty bêdzie móg³ przyj¶æ do nas i ca³kowicie w nas zamieszkaæ. Razem z nasz± ma³± Pos³anniczk± odmawiajmy wszyscy tê modlitwê: "Duchu ¦wiêty, daj naszym duszom dzieciêce poddanie siê wszelkiej twej woli". Pro¶my nasz± Mamusiê w Niebie by da³a nam ¯ycie, które w pe³ni otrzyma³a, ta, któr± nazywamy " po¶lubion± Duchowi ¦wiêtemu." Z ca³ego serca ¿yczê wam, drogie Ma³e Dusze, by¶cie w pe³ni przyjê³y Ducha ¶wiêto¶ci!
Przemówienie Miêdzynarodowego Prezydenta Legionu Ma³ych Dusz na miêdzynarodowym zgromadzeniu 27 sierpnia 1995 w Chevremont.
Drogie Ma³e Dusze,
Dziêkujê Panu i Matce Bo¿ej, Królowej i Matce Ma³ych Dusz, ¿e jeszcze raz da³a nam rado¶æ i szczê¶cie corocznego wielkiego miêdzynarodowego zgromadzenia ma³ych Dusz na b³ogos³awionym wzgórzu Chevremont, w pobli¿u Kaplicy Mi³o¶ci Mi³osiernej.
Wzywam was wszystkich do wierno¶ci Orêdziu Mi³osiernej Mi³o¶ci do Ma³ych Dusz.
Wierno¶ci codziennej pracy i regule ¿ycia. Wierno¶ci comiesiêcznym, a nawet czêstszym, zebraniom grupy Ma³ych Dusz, do której nale¿ycie.
Wasza grupa jest wa¿na w waszej parafii jako grupa apostolatu i modlitwy. Jest promieniuj±cym ¼ród³em si³y. Tak, a nawet ³odzi± ratunkow± dla wielu, bior±c pod uwagê, coraz wiêksze niebezpieczeñstwo schy³ku wiary, w naszej epoce,.
Pomy¶lmy o szczególnym Orêdziu, w którym Jezus mówi nam, ¿e powierzy³ ka¿dej Ma³ej Duszy pewn± ilo¶æ dusz w celu zbawienia ich.. Nie mamy prawa traktowaæ lekko tej misji, wprost przeciwnie, musimy siê jej podj±æ i wykonaæ z zapa³em i poczuciem odpowiedzialno¶ci; ka¿dy w zale¿no¶ci od otrzymanych talentów.
Pomy¶lmy tak¿e o Orêdziu z 12 sierpnia 1992, w którym zosta³a powierzona Legionowi g³ówna misja na przysz³o¶æ. Niech bêdzie dla nas pocieszeniem wiadomo¶æ, ¿e wierni z Legionu powstrzymaj± Bosk± Sprawiedliwo¶æ by ust±pi³a miejsca Mi³osierdziu! Niestety, nie wcze¶niej ni¿ dokonane zostan± poniesione wielkie ofiary i wycierpiane bole¶ci.
Dlatego módlmy siê tak¿e za nasz± Po¶redniczkê, która od trzydziestu z gór± lat po¶wiêca siê temu dzie³u Mi³o¶ci.
Niezmordowanie, rozszerzamy nasze podstawowe struktury na poziomie lokalnym, diecezjalnym, narodowym i miêdzynarodowym, bo Ma³e Dusze powinny mieæ mo¿liwo¶æ wspó³pracy. Sami nic nie mo¿ecie, mówi Pan, ale razem mo¿ecie uratowaæ ¶wiat.
Osadzenie, wzrastanie i rozkwit Legionu w wielu krajach jest owocem tej wspó³pracy.
Modlimy siê, aby znale¼æ dla Miêdzynarodowego Centrum pomoc dobrych t³umaczy na niderlandzki, niemiecki, angielski hiszpañski. Mamy nadziejê, w bliskiej przysz³o¶ci, wydawaæ kwartalnik Legionu Ma³ych Dusz po francusku, niderlandzku, angielsku, hiszpañsku i niemiecku. A pó¼niej tak¿e w innych jêzykach. Z tego powodu odpowiednia pomoc kompetentnych Ma³ych Dusz oraz znaczne ¶rodki materialne i finansowe s± niezbêdne.
Drodzy Przyjaciele, Ma³e Dusze, przedstawi³em wam pokrótce perspektywy na przysz³o¶æ, które dotycz± nas wszystkich.
Módlmy siê i sk³adajmy razem ofiarê w tej intencji, ka¿dy w kontek¶cie w³asnego ¿ycia i ka¿dy z poczuciem odpowiedzialno¶ci.
Na koniec, szczególnie zachêcam do regularnych wizyt w Kaplicy Mi³o¶ci Mi³osiernej wszystkich, którzy mog± to czyniæ. Pan udziela tam w obfito¶ci szczególnych ³ask wszystkim Ma³ym Duszom i wszystkim wiernym.
Korzystajmy z tego rozkwitu dobroci w interesie naszym i naszego bli¼niego. Tego ¿yczê wam z ca³ego serca. Dziêkujê za uwagê.
Jan Pawe³ II
LIST APOSTOLSKI MULIERIS DIGNITATEM OJCA ¦WIÊTEGO JANA PAW£A II Z OKAZJI ROKU MARYJNEGO O GODNO¦CI I POWO£ANIU KOBIETY. (FRAGMENT)
VIII
NAJWIÊKSZA JEST MI£O¦Æ
Wobec przemian
28. "Ko¶ció³... wierzy, ¿e Chrystus, który za wszystkich umar³ i zmartwychwsta³, mo¿e cz³owiekowi przez Ducha swego udzieliæ ¶wiat³a i si³, aby zdolny by³ odpowiedzieæ najwy¿szemu swemu powo³aniu". Mo¿emy odnie¶æ te s³owa soborowej Konstytucji Gaudium et spes do tematu niniejszych rozwa¿añ. Szczególne wezwanie zwi±zane z godno¶ci± kobiety i jej powo³aniem, w³a¶ciwe czasom, w których ¿yjemy, mo¿e i powinno byæ podejmowane na miarê "¶wiat³a i si³", których Duch Chrystusa udziela cz³owiekowi: równie¿ cz³owiekowi naszej epoki, bogatej w wielorakie przemiany. Ko¶cio³ "wierzy, ¿e klucz, o¶rodek i cel ca³ej ludzkiej historii znajduje siê w jego Panu i Nauczycielu. Ko¶ció³ utrzymuje nadto, ¿e u pod³o¿a wszystkich przemian istnieje wiele rzeczy nie ulegaj±cych zmianie, a maj±cych sw± ostateczn± podstawê w Chrystusie, który jest Ten sam, wczoraj, dzi¶ i na wieki".
W tych s³owach Konstytucja o Ko¶ciele w ¶wiecie wspó³czesnym wskazuje nam drogê, jak± wypada postêpowaæ w podejmowaniu zadañ zwi±zanych z godno¶ci± kobiety i jej powo³aniem na tle przemian znamiennych dla naszej wspó³czesno¶ci. Mo¿emy takie przemiany podejmowaæ w sposób prawid³owy i adekwatny tylko siêgaj±c do owych podstaw, jakie znajduj± siê w Chrystusie, do owych prawd i warto¶ci "nie ulegaj±cych zmianie", których On sam pozostaje "Wiernym ¦wiadkiem" (por. Ap 1,5) i Mistrzem. Inny sposób postêpowania musia³by prowadziæ do wyników w±tpliwych, je¶li nie wrêcz b³êdnych i zwodniczych.
Godno¶æ kobiety a porz±dek mi³o¶ci
29. Przytoczony ju¿ uprzednio tekst z Listu do Efezjan (5,21-33), w którym stosunek pomiêdzy Chrystusem a Ko¶cio³em zostaje ukazany jako wiê¼ Oblubieñca i Oblubienicy, nawi±zuje równocze¶nie do ustanowienia ma³¿eñstwa wedle s³ów Ksiêgi Rodzaju (por. 2,24). £±czy ona prawdê o ma³¿eñstwie jako najpierwotniejszym sakramencie ze stworzeniem mê¿czyzny i kobiety na obraz i podobieñstwo Boga (por. Rdz 1,27; 5,1). Poprzez znamienne zestawienie w Li¶cie do Efezjan nabiera pe³nej wyrazisto¶ci to, co stanowi o godno¶ci kobiety zarówno w oczach Boga, Stwórcy i Odkupiciela, jak w oczach cz³owieka: mê¿czyzny i kobiety. Oto, na gruncie odwiecznego zamierzenia Bo¿ego, kobieta jest t±, w której znajduje pierwsze zakorzenienie porz±dek mi³o¶ci w stworzonym ¶wiecie osób. Porz±dek mi³o¶ci nale¿y do ¿ycia wewnêtrznego Boga samego, do ¿ycia Trynitarnego. W wewnêtrznym ¿yciu Boga Duch ¦wiêty jest osobow± hipostaz± mi³o¶ci. Przez Ducha, Dar niestworzony, mi³o¶æ staje siê darem dla osób stworzonych. Ta mi³o¶æ, która jest z Boga, udziela siê stworzeniom: "mi³o¶æ Bo¿a rozlana jest w sercach naszych przez Ducha ¦wiêtego, który zosta³ nam dany" (Rz 5,5).
Powo³anie do istnienia kobiety obok mê¿czyzny ("odpowiednia dla niego pomoc": Rdz 2,18) w jedno¶ci dwojga, kszta³tuje w widzialnym ¶wiecie stworzeñ szczególne warunki po temu, aby "mi³o¶æ Boga zosta³a rozlana w sercach" istot stworzonych na Jego obraz. Je¶li Autor Listu do Efezjan nazywa Chrystusa Oblubieñcem, a Ko¶ció³ Oblubienic±, to taka analogia stanowi po¶rednio potwierdzenie prawdy o kobiecie jako oblubienicy. Oblubieniec jest tym, który mi³uje. Oblubienica jest mi³owana: jest t±, która doznaje mi³o¶ci, a¿eby wzajemnie mi³owaæ.
Zapis Ksiêgi Rodzaju - odczytany w ¶wietle oblubieñczego symbolu z Listu do Efezjan - pozwala nam poj±æ tê prawdê, która w sposób zasadniczy zdaje siê rozstrzygaæ sprawê godno¶ci kobiety, z kolei tak¿e sprawê jej powo³ania: godno¶æ kobiety mierzy siê porz±dkiem mi³o¶ci, która jest w istocie porz±dkiem sprawiedliwo¶ci i mi³o¶ci.
Tylko osoba mo¿e mi³owaæ i tylko osoba mo¿e byæ mi³owana. Stwierdzenie to jest naprzód natury ontycznej, z kolei za¶ wy³ania siê z niego stwierdzenie natury etycznej. Mi³o¶æ jest powinno¶ci± ontyczn± i etyczn± osoby. Osoba powinna byæ mi³owana, bowiem tylko mi³o¶æ odpowiada temu, kim jest osoba. W ten sposób t³umaczy siê przykazanie mi³o¶ci, znane ju¿ w Starym Testamencie (por. Pwt 6,5; Kp³ 19,18), a przez Chrystusa postawione w samym centrum ethosu Ewangelii (por. Mt 22,36-40; Mk 12,28-34). Tak te¿ t³umaczy siê ów prymat mi³o¶ci, któremu daj± wyraz Paw³owe s³owa z Pierwszego Listu do Koryntian: "z nich za¶ najwiêksza jest mi³o¶æ" (13,13).
Pe³nej i adekwatnej odpowiedzi na pytanie o godno¶æ kobiety, jako te¿ o jej powo³anie, nie mo¿emy udzieliæ bez odwo³ania siê do tego porz±dku i do tego prymatu. Kiedy mówimy, ¿e kobieta jest t±, która winna doznawaæ mi³o¶ci, aby wzajemnie mi³owaæ, mamy na my¶li nie tylko i nie przede wszystkim ten specyficzny uk³ad oblubieñczy ma³¿eñstwa. Mamy na my¶li zakres bardziej uniwersalny, wyznaczony przez sam fakt bycia kobiet± w ca³o¶ci relacji miêdzyludzkich, które na ró¿ne sposoby okre¶laj± wspó³istnienie oraz wspó³dzia³anie osób, mê¿czyzn i kobiet. W tym szerokim i wielorako rozumianym kontek¶cie kobieta jest szczególn± warto¶ci± jako osoba ludzka, równocze¶nie za¶ ta konkretna osoba ludzka, która jest kobiet±, stanowi szczególn± warto¶æ osobow± ze wzglêdu na sw± kobieco¶æ. Odnosi siê to do wszystkich kobiet i zarazem do ka¿dej z osobna kobiety, bez wzglêdu na uwarunkowanie kulturowe, w jakim ¿yje, niezale¿nie od takich czy innych jej w³a¶ciwo¶ci duchowych, psychicznych czy cielesnych, jak na przyk³ad wiek, wykszta³cenie, zdrowie, praca, stan ma³¿eñski czy bez¿enno¶æ.
Rozwa¿any tekst z Listu do Efezjan pozwala nam wnosiæ zarazem o szczególnym jakby "profetyzmie" kobiety w jej kobieco¶ci. Analogia Oblubieñca i Oblubienicy mówi o mi³o¶ci, jak± mi³owany jest ka¿dy cz³owiek przez Boga w Chrystusie - ka¿dy mê¿czyzna i ka¿da kobieta. Jednak¿e w kontek¶cie tej biblijnej analogii i na podstawie wewnêtrznej logiki tekstu, w³a¶nie kobieta staje siê wyrazicielem tej prawdy dla wszystkich: oblubienica. Ten "profetyczny" rys kobiety w jej kobieco¶ci znajduje swój szczytowy wyraz w Bogarodzicy Dziewicy. W stosunku te¿ do Niej zostaje uwydatniony najpe³niej i najtrafniej ¶cis³y zwi±zek tego porz±dku mi³o¶ci - który w obrêb ¶wiata osób ludzkich trafia poprzez kobietê - z Duchem ¦wiêtym. Przy zwiastowaniu w Nazarecie Maryja s³yszy: "Duch ¦wiêty zst±pi na Ciebie" (£k 1,35)
¦wiadomo¶æ pos³annictwa
30. Godno¶æ kobiety wi±¿e siê ¶ci¶le z mi³o¶ci±, jakiej ona doznaje ze wzglêdu na sam± kobieco¶æ i równocze¶nie z mi³o¶ci±, któr± ona ze swej strony obdarza. W taki sposób zostaje potwierdzona prawda o osobie i o mi³o¶ci. Je¶li chodzi o prawdê osoby, to wypada tutaj raz jeszcze odwo³aæ siê do drugiego Soboru Watykañskiego: "cz³owiek bêd±c jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chcia³ dla niego samego, nie mo¿e odnale¼æ siê w pe³ni inaczej, jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego". Wypowied¼ ta odnosi siê do ka¿dego cz³owieka jako osoby stworzonej na obraz Boga, zarówno do mê¿czyzny, jak do kobiety. Zawarte w tej wypowiedzi stwierdzenie natury ontycznej równocze¶nie wskazuje na wymiar etyczny powo³ania osoby. Kobieta nie mo¿e odnale¼æ siebie inaczej, jak tylko obdarowuj±c mi³o¶ci± innych. (...)
Je¶li godno¶æ kobiety ¶wiadczy o mi³o¶ci, jakiej ona doznaje, a¿eby wzajemnie mi³owaæ, to biblijny paradygmat "Niewiasty" zdaje siê dopowiadaæ, jaki jest w³a¶ciwy porz±dek mi³o¶ci, która stanowi powo³anie kobiety. Chodzi tutaj o powo³anie w znaczeniu podstawowym, rzec mo¿na, uniwersalnym, które z kolei konkretyzuje siê i wyra¿a poprzez wielorakie "powo³ania" kobiety w Ko¶ciele i w ¶wiecie.
Moralna si³a kobiety, jej duchowa moc, wi±¿e siê ze ¶wiadomo¶ci±, ¿e Bóg w jaki¶ szczególny sposób zawierza jej cz³owieka. Oczywi¶cie, Bóg zawierza ka¿dego cz³owieka wszystkim ludziom i ka¿demu z osobna. Jednak¿e to zawierzenie odnosi siê w sposób szczególny do kobiety - w³a¶nie ze wzglêdu na jej kobieco¶æ - i w sposób szczególny stanowi te¿ o jej powo³aniu.
Dziêki tej ¶wiadomo¶ci, temu zawierzeniu, moralna si³a kobiety daje o sobie znaæ w bardzo wielu postaciach niewie¶cich ze Starego Testamentu, z czasów Chrystusa, z epok nastêpnych, a¿ do naszych dni.
Kobieta jest mocna ¶wiadomo¶ci± zawierzenia, mocna tym, ¿e Bóg "zawierza jej cz³owieka" zawsze i wszêdzie, nawet w warunkach spo³ecznego upo¶ledzenia, w jakich mo¿e ona siê znale¼æ. Ta ¶wiadomo¶æ i to zasadnicze powo³anie mówi± kobiecie o godno¶ci, jak± otrzymuje od samego Boga, a to czyni j± "dzieln±", umacnia jej powo³anie. W taki te¿ sposób owa "niewiasta dzielna" (por. Prz 31,10) staje siê niezast±pionym oparciem i ¼ród³em duchowej si³y dla innych, którzy odczuwaj± w niej wielkie energie duchowe. Takim w³a¶nie "dzielnym niewiastom" zawdziêczaj± wiele ich rodziny, a niejednokrotnie ca³e narody.
W naszej epoce zdobycze wiedzy i techniki pozwalaj± osi±gn±æ nieznany przedtem stopieñ dobrobytu materialnego dla jednych, co niestety niesie z sob± równoczesne zepchniêcie na margines innych. W taki sposób ten postêp jednostronny mo¿e równie¿ oznaczaæ stopniowy zanik wra¿liwo¶ci na cz³owieka, na to, co istotowo ludzkie. W tym sensie przede wszystkim nasze czasy oczekuj± na objawienie siê owego "geniuszu" kobiety, który zabezpieczy wra¿liwo¶æ na cz³owieka w ka¿dej sytuacji: dlatego, ¿e jest cz³owiekiem! I dlatego, ¿e "najwiêksza jest mi³o¶æ" (1 Kor 13,13).
Tak przeto gruntowne odczytanie biblijnego paradygmatu "Niewiasty" - od Ksiêgi Rodzaju po Apokalipsê - potwierdza to, w czym zawiera siê godno¶æ i powo³anie kobiety oraz to, co nie ulega zmianom ani przedawnieniom, gdy¿ znajduje "sw± ostateczn± podstawê w Chrystusie, który jest Ten sam, wczoraj, dzi¶ i na wieki". Je¶li cz³owiek jest w szczególnej mierze zawierzony przez Boga kobiecie, to czy¿ nie znaczy to zarazem, ¿e w niej Chrystus oczekuje na spe³nienie siê "królewskiego kap³añstwa" (por. 1 P 2,9), które jest bogactwem, jakie da³ ludziom? To samo dziedzictwo Chrystus, najwy¿szy i jedyny Kap³an Nowego i Wiecznego Przymierza, jako Oblubieniec Ko¶cio³a stale oddaje Ojcu przez Ducha ¦wiêtego, aby Bóg sta³ siê "wszystkim we wszystkich" (1 Kor 15,28).
Wtedy te¿ wype³ni siê do koñca ta prawda, ¿e "najwiêksza jest mi³o¶æ" (1 Kor 13,13).
"Gdyby¶ zna³a dar Bo¿y"
31 . "O, gdyby¶ zna³a dar Bo¿y" (J 4,10) - mówi Jezus do Samarytanki podczas jednej z tych zadziwiaj±cych rozmów, które ukaza³y, jak wielki szacunek Chrystus ¿ywi dla godno¶ci ka¿dej kobiety i dla powo³ania, poprzez które mo¿e ona uczestniczyæ w Jego mesjañskim pos³annictwie.
Obecne rozwa¿ania, które dobiegaj± do koñca, pragn± dopomóc do odkrycia w obrêbie "daru Bo¿ego" tego, co On, Stwórca i Odkupiciel, powierza ka¿dej kobiecie. W Duchu bowiem Chrystusa mo¿e ona odkryæ pe³ne znaczenie swojej kobieco¶ci, staæ siê w ten sposób bezinteresowym darem dla drugich i odnale¼æ sam± siebie.
W Roku Maryjnym Ko¶ció³ pragn±³ z³o¿yæ dziêki Naj¶wiêtszej Trójcy za "tajemnicê kobiety" i za ka¿d± kobietê - za to, co stanowi odwieczn± miarê jej godno¶ci kobiecej, za "wielkie dzie³a Bo¿e", jakie w niej i przez ni± dokona³y siê w historii ludzko¶ci. W rzeczy samej, czy¿ nie w niej i przez ni± spe³ni³o siê najwiêksze wydarzenie w historii cz³owieka na ziemi: Bóg sam sta³ siê cz³owiekiem?
Ko¶ció³ dziêkuje wiêc za wszystkie kobiety i za ka¿d± z osobna: za matki, siostry, ¿ony; za kobiety po¶wiêcone Bogu w dziewictwie, za te, które oddaj± siê pos³udze tylu ludziom czekaj±cym na bezinteresown± mi³o¶æ drugich; za te, które czuwaj± nad cz³owiekiem w rodzinie bêd±cej podstawowym znakiem ludzkiej wspólnoty; za kobiety wykonuj±ce pracê zawodow±, za te, na których ci±¿y nierzadko wielka odpowiedzialno¶æ spo³eczna, za kobiety "dzielne" i za kobiety "s³abe" - za wszystkie: tak jak zosta³y pomy¶lane przez Boga w ca³ym piêknie i bogactwie ich kobieco¶ci; tak jak zosta³y objête przez Jego odwieczn± mi³o¶æ; tak jak - razem z mê¿czyzn± - s± pielgrzymami na tej ziemi, która jest doczesn± "ojczyzn±" ludzi, a niejednokrotnie staje siê "³ez pado³em"; tak jak razem z mê¿czyzn± podejmuj± wspóln± odpowiedzialno¶æ za losy ludzko¶ci, wed³ug wymagañ dnia powszedniego i tych ostatecznych przeznaczeñ, które ludzka rodzina znajduje w Bogu samym, w ³onie niewypowiedzianej Trójcy.
Ko¶ció³ sk³ada dziêki za wszystkie przejawy kobiecego "geniuszu" w ci±gu dziejów, po¶ród wszystkich ludów i narodów; sk³ada dziêki za wszystkie charyzmaty, jakie Duch ¦wiêty udziela niewiastom w historii Ludu Bo¿ego, za wszystkie zwyciêstwa, jakie zawdziêcza ich wierze, nadziei i mi³o¶ci: sk³ada dziêki za wszystkie owoce kobiecej ¶wiêto¶ci.
Ko¶ció³ prosi równocze¶nie, by te nieocenione przejawy Ducha (por. 1 Kor 12,4 nn.), które z wielk± hojno¶ci± zosta³y udzielone "córkom" wiecznego Jeruzalem, by³y nale¿ycie uznane i dowarto¶ciowane dla dobra Ko¶cio³a i ludzko¶ci, zw³aszcza w naszych czasach. Rozwa¿aj±c biblijn± tajemnicê "niewiasty", Ko¶ció³ modli siê, by wszystkie kobiety odnalaz³y w tej tajemnicy siebie i swoje "najwy¿sze powo³anie".
Niech Maryja, która przoduje ca³emu Ko¶cio³owi na drodze "wiary, mi³o¶ci i doskona³ego zjednoczenia z Chrystusem", wyjedna nam wszystkim równie¿ i ten "owoc" w Roku, który Jej po¶wiêcili¶my u progu trzeciego Tysi±clecia od przyj¶cia Chrystusa.
Wraz z tymi ¿yczeniami, udzielam Apostolskiego B³ogos³awieñstwa wszystkim wiernym, a w szczególny sposób kobietom, siostrom w Chrystusie.
W Rzymie, u ¦w. Piotra, dnia 15 sierpnia 1988, w uroczysto¶æ Wniebowziêcia Naj¶wiêtszej Maryi Panny, w dziesi±tym roku mego Pontyfikatu.
Jan Pawe³ II
MIÊDZYNARODOWE ZGROMADZENIE LEGIONU MA£YCH DUSZ,
Orêdzie 20 stycznia 1993
To czas cierpienia. (cisza)
To zapowied¼ mojego Przyj¶cia. ( cisza )
Nie pomylcie siê co do jego znaczenia.
Kiedy¶, moja córeczko, powiedzia³em ci:
"Przychodzê potrz±sn±æ bierno¶ci± Ludów, obudziæ u¶pione sumienia." (cisza)
To pocz±tek mojego Przychodzenia do wnêtrza dusz.
Wydarzenia potwierdzaj± nag³o¶æ nawrócenia Ludów. (cisza)
Czas cierpieñ przed³u¿y siê a¿ do chwili
gdy ¶wiat podda siê Mi³osiernej Mi³o¶ci.
Bêdê ³agodny dla ma³ych i pokornych, ale pozwolê dzia³aæ mojej Sprawiedliwo¶ci wobec tych, których nie mo¿na ju¿ odkupiæ, a których jednak chcia³bym uratowaæ.
Przyszed³em na ¶wiat, by wybawiæ go od krwawych ofiar sk³adanych Ojcu, aby z³agodziæ jego s³uszny Gniew, i sam sta³em siê Ofiar± za ¿ycie ¶wiata.
Najczê¶ciej wszystko zaczyna siê od pocz±tku, ofiary przeb³agalne. Zabity Baranek, go³±bki Dobrego Boga ( ma³e Dusze), ponowne ofiary.
Zgadzam siê , a¿ do tego dnia byæ mia¿d¿onym przez ludzkie okrucieñstwo.
Dni, lata, wieki minê³y, a zbrodnicze szaleñstwo tych, których jeszcze chcê zbawiæ, wymaga mojego Powrotu, nie Ofiarnego lecz
Chwalebnego na ziemiê.
Czy trzeba bym, szalony z Mi³o¶ci, ukocha³ ludzk± nêdzê, która przyprawia o dr¿enie moje Serce pe³ne Mi³o¶ci?
Miêdzynarodowy ojciec duchowy mówi nam :
»Ten, kto wierzy w Mi³o¶æ, ¿yæ bêdzie. Ten, kto ¿yje w Mi³o¶ci ujrzy jej przybycie. »
(Orêdzie 12 listopada 1992)
Kochane Ma³e Dusze,
W swojej trzeciej encyklice »Caritas in veritate - Mi³o¶æ w prawdzie», Papie¿ Benedykt XVI uzasadnia radykaln± zmianê ¿ycia spo³ecznego, aby by³o sprawiedliwe i w pe³ni zgodne z wol± Naszego Ojca w Niebie. I w konkluzji pisze:
»Rozwój potrzebuje chrze¶cijan z ramionami wzniesionymi do Boga w postawie modlitwy, chrze¶cijan kieruj±cych siê ¶wiadomo¶ci±, ¿e mi³o¶æ pe³na prawdy, caritas In veritate, z której wywodzi siê autentyczna przemiana, nie jest naszym wytworem, ale zostaje nam przekazana w darze. Dlatego równie¿ w chwilach trudnych i z³o¿onych, oprócz ¶wiadomego reagowania, powinni¶my przede wszystkim odnosiæ siê do Jego mi³o¶ci. Rozwój zak³ada wra¿liwo¶æ na ¿ycie duchowe, powa¿ne branie pod uwagê do¶wiadczenia ufno¶ci w Bogu, duchowego braterstwa w Chrystusie, zawierzenia siê Opatrzno¶ci i Mi³osierdziu Bo¿emu, mi³o¶ci i przebaczenia, wyrzeczenia samego siebie, przyjêcia bli¼niego, sprawiedliwo¶ci i pokoju. Wszystko to jest nieodzowne w przemianie »serc kamiennych» w »serca z cia³a» (Ez 36, 26), tak by ¿ycie na ziemi uczyniæ »bo¿ym», i dlatego godnym cz³owieka». (Caritas in veritate n°79)
Czy¿ nie jest to my¶l, która jest nam proponowana w Orêdziu Mi³o¶ci Mi³osiernej do Ma³ych Dusz? Jezus mówi nam o tym wyra¼nie w Orêdziu z 12 listopada1992:
»Ten, kto wierzy w Mi³o¶æ, ¿yæ bêdzie. Ten, kto ¿yje w Mi³o¶ci ujrzy jej przybycie. »
Mi³o¶æ opanowuje jego umys³, jego serce, jego my¶li, wszystkie jego zdolno¶ci. Dzieñ po dniu, mi³o¶æ kszta³tuje w nim ogród ¶wiêtych pragnieñ. Najwiêcej potwierdza siê w nim, w spe³nieniu otrzymanego daru i w niespe³nieniu, bo nie mo¿na dawaæ wiêcej w niemocy stworzonego w nim, niemocy utworzonej w g³êbokich d±¿eniach ku temu co odnajduje. Rzeczywisto¶æ jest jeszcze zakryta przez oczyszczenie, które jest konieczne miêdzy stworzonym a niestworzonym.
Stopniowo zas³ona unosi siê pozwalaj±c dojrzeæ cuda, które ukrywa³a przed cz³owiekiem poddanym tchnieniu, które wytryska z Mojego Serca.
Niczym dziecko, niezrêcznie na¶laduj±ce doros³ego, stara siê stworzyæ w swoim sercu Obraz Mi³o¶ci, która go ujê³a. W swoim sercu, intensywnie ¿yje mi³o¶ci±.
¯yæ Mi³o¶ci±, to przyj±æ jej wymagania..
Uchwycenie Mi³o¶ci i pe³ne jej prze¿ywanie zobowi±zuje jej Boga, który pozwala siê dotkn±æ, do opieki, upiêkszania, ¶ci¶lejszego ³±czenia tych, którzy pij± ze ¼ród³a prawdziwej Mi³o¶ci. Mi³o¶æ oddala obawê, rodzi zaufanie.
Moje dziecko, zrozum, ¿e wszystko co ode mnie pochodzi wraca do mnie ubogacone. Zrozum to co Mi³o¶æ uczyni³a w twoim ¿yciu i nadal czyni w tobie.
Jak powiedzia³ ¶wiêty Pawe³: "Gdybym te¿ mia³ dar prorokowania i zna³ wszystkie tajemnice, i posiad³ wszelk± wiedzê, i wiarê mia³bym tak wielk±, i¿bym góry przenosi³, a mi³o¶ci bym nie mia³ - by³bym niczym" ( 1Kor 13,2)
fr. Yves-Marie Legrain, Karmelita
____________________________________________
38 Miêdzynarodowy Dzieñ Skupienia
Legionu Ma³ych Dusz
30 sierpnia 2009
Wybi³a godzina 10.00, przybywaj± pierwsi pielgrzymi. Pos³uguj±cy ochotnicy - zarówno flamandzcy jak i francuskojêzyczni - pragn±cy zapewniæ jak najlepsze przyjêcie przybyszów zadaj± sobie pytanie: "Czy i w tym roku pojawi siê tak wiele ma³ych dusz?" Godzinê pó¼niej odpowied¼ jest zdecydowanie pozytywna: liczba pielgrzymów przekracza 1100 osób.
Nasze ma³e dusze z Polski podwoi³y swoje stany liczebne w stosunku do roku ubieg³ego; dwoma autobusami przyjecha³o ponad stu pielgrzymów, w tym wiele m³odych osób. Nawet je¶li nie rozumiemy ich jêzyka, to ich u¶miech, ich "dzieñ dobry", ¿arliwo¶æ, z jak± rozmawiaj± - to wszystko sprawia, ¿e czujemy siê naprawdê siostrami i braæmi. Ta sama ¿arliwo¶æ udziela siê innym ma³ym duszom przybywaj±cym z Niemiec, Holandii, Luksemburga, Wietnamu, Konga, Iraku - niech wybacz± mi ci, o których zapomnia³em.
Ale czy wszyscy pielgrzymi maj± ¶wiadomo¶æ ogromu pracy, któr± trzeba by³o wykonaæ, by ich dobrze przyj±æ?
Najem terenu pod miejsce modlitwy wymaga, zgodnie z przepisami, pomiarów gruntu z 4 -5 miesiêcznym wyprzedzeniem. By zapewniæ maksimum komfortu trzeba instalowaæ pod³ogê na ca³ym obszarze pod zadaszeniem, aby przykryæ nierówno¶ci ³±ki bêd±ce nocnym dzie³em dzików nawiedzaj±cych ¿yczliwych s±siadów. Okaza³o siê tak¿e, ¿e do os³oniêcia niezbêdnej przestrzeni otrzymali¶my - zamiast jednego du¿ego - dwa mniejsze namioty, których centralne po³±czenie ogranicza nieco pole widzenia osób znajduj±cych siê w tylnej czê¶ci. Tê widoczno¶æ dodatkowo pogarsza o 40cm wy¿szy ni¿ w zamówieniu podest, na którym umiejscowiony jest o³tarz i miejsce dla chóru i ksiê¿y.
Jak co roku, problemów nie brakuje. Z pomoc± kilku ochotników Ojciec Marcel Blanchet odnowi³ kilka altan maj±cych s³u¿yæ sprzeda¿y ksi±¿ek, jako kawiarenki, czy te¿ miejsca do spowiedzi. W czwartek dwie altany zosta³y porz±dnie przymocowane do ziemi. Nazajutrz o poranku "drobne" rozczarowanie: Eol, bóg wiatrów, dokona³ dzie³a zniszczenia - obie altany powiewa³y na wietrze, stela¿e by³y powykrzywiane, plandeki porozdzierane; wszystko trzeba by³o zaczynaæ od nowa!
Skierowali¶my ¿arliw± i ufn± modlitwê do Ma³gorzaty, by wstawi³a siê za nami u Jezusa. Po czym, maj±c w sercu s³owa Psalmu 95(94) -
"Albowiem Pan jest wielkim Bogiem i wielkim Królem ponad wszystkimi bogami"
- we wszystkim pok³adaj±c ufno¶æ w Panu, razem z Ojcem Marcelem zaczêli¶my naprawiaæ to, co zniszczy³y "si³y nieprzyjacielskie".
W kontek¶cie sytuacji, w której siê znale¼li¶my, przysz³y mi na my¶l s³owa angielskiego pisarza Rudyarda Kiplinga skierowane do syna w poemacie "Je¿eli":
"Je¿eli (.) gmach swego ¿ycia, co run±³ w nów
Bez s³owa skargi wznie¶æ bêdziesz mia³ si³y (.)
Mój synu - bêdziesz prawdziwym cz³owiekiem!"
Trochê tylko zmieni³bym koñcówkê mówi±c: " . - bêdziesz ma³± dusz±". I odwa¿nie, w zaufaniu wielkiemu Bogu, odbudowali¶my to, co zosta³o zniszczone. Tym razem, dziêki Panu i Ma³gorzacie, wszystko przetrwa³o w stanie nienaruszonym.
W pi±tkowe przedpo³udnie miejscowi ochotnicy wspomagani s± przez grupê ma³ych dusz z Limbourga, które ustawiaj± w rzêdach 1100
krzese³, organizuj± kawiarenkê i tak dalej., a tak¿e przez mi³e panie z Luksemburga, które ozdabiaj± podwy¿szenie. Dziêki niech bêd± wszystkim za po¶wiêcenie siê s³u¿bie Mi³o¶ci Mi³osiernej.
Niedzielny poranek, wszystko jest przygotowane na przyjêcie ma³ych dusz.
O godzinie 11.00 Jego Ekscelencja biskup pomocniczy diecezji Namur Pierre Warin z promiennym u¶miechem rozpoczyna Eucharystiê w takt Benedictus ¶piewanego ca³ym sercem, co z pewno¶ci± rozwesela niebo s³uchaj±ce naszej modlitwy. Przy o³tarzu biskup intonuje Veni Creator Spiritus, która to pie¶ñ, skierowana do Mi³o¶ci Mi³osiernej, p³ynie dalej z g³êbi serc ca³ej zgromadzonej tu miêdzynarodowej wspólnoty. Jak co roku, czytania g³oszone s± w trzech jêzykach narodowych.
Jego Ekscelencja Warin kieruje do ojca Yves-Marie Legrain.a podziêkowania za zaproszenie, by przewodniczyæ tegorocznej pielgrzymce, której tematem przewodnim jest "CHCÊ UCZYNIÆ Z WAS TYCH, KTÓRZY ¯YJ¡ EWANGELI¡" - has³o szczególnie trafnie wybrane dla ma³ych dusz.
Homilia Jego Ekscelencji biskupa Warin przedstawiana jest kolejno w trzech jêzykach narodowych. Biskup k³adzie szczególny akcent na pokorê Boga, który nie waha siê przyj¶æ na ¶wiat niemal zupe³nie niepostrze¿enie, w ubogiej stajence. Ca³e Jego ¿ycie, od ¿³óbka wy³o¿onego s³om± do Krzy¿a, jest pokor±. Biskup mówi nam: "Ci, którzy pokornie s³u¿±, uwa¿aj± innych za wiêkszych od siebie i mówi± - jeste¶my ma³ymi duszami. Jeste¶my niczym popêkane naczynia gliniane, ale Pan z naszych s³abo¶ci mo¿e uczyniæ cuda."
Modlitwa powszechna odmawiana jest w jêzyku francuskim, flamandzkim, niemieckim, angielskim, polskim, w³oskim i hiszpañskim; modlitwa eucharystyczna prowadzona jest po ³acinie. W chwili przekazania znaku pokoju, ka¿dy z g³êbi swojego serca ¿yczy tego pokoju swym s±siadom. Jego Ekscelencja schodzi z podwy¿szenia, by z zapa³em u¶cisn±æ niepe³nosprawnych siedz±cych na wózkach inwalidzkich i kilkoro dzieci; rado¶æ i mi³o¶æ Jezusa s± prawdziwie obecne w sercach wszystkich tu zgromadzonych.
Przerwa przeznaczona na piknik jest czasem danym nam przez Boga, by¶my cieszyli siê s³oñcem, otaczaj±c± nas natur± i swoj± wzajemn± obecno¶ci±.
Program popo³udniowy jest klasyczny; nasz Prezydent, Marcel Spreutels, opowiada o sprawach i wydarzeniach z ¿ycia Legionu. Wspomina Ojca Hugo Cornelissen.a, zmar³ego niedawno w Chile; Ojciec Hugo by³ przedstawicielem Legionu Ma³ych Dusz na ca³ym kontynencie po³udniowoamerykañskim.
Nasz miêdzynarodowy ojciec duchowy, karmelita Yves-Marie Legrain, rozwija nieco temat naszego spotkania zapraszaj±c nas do tego, by prawdziwie ¿yæ Ewangeli±; w Orêdziu z 14 grudnia 1992 roku Jezus mówi nam:
"Mi³osierdzie i Mi³o¶æ s± fundamentem ¦wiêtej Ewangelii i dzie³a maluczkich. Chcê uczyniæ z was tych, którzy ¿yj± Ewangeli±".
Nastêpnie ze wzruszeniem s³uchamy g³osu (z magnetofonu) naszej ma³ej mamy - Ma³gorzaty tak, jakby by³a ona obecna tu, pod namiotem razem z nami. ale ona przecie¿ jest z nami. duche
Adoracja Jezusa w Naj¶wiêtszym Sakramencie ³±czy nasze serca z sercem Tego, który prowadzi Legion Ma³ych Dusz.
Jest to tak¿e czas, by poprzez ró¿aniec skierowaæ przepe³nione mi³o¶ci± s³owa ku naszej Mamie z nieba, niepodzielnie z³±czonej ze swym boskim Synem. Tajemnice chwalebne odmawiane s± w intencjach wszystkich ma³ych dusz - szczególnie tych, które nie mog³y byæ tu obecne na skutek choroby - oraz naszych bliskich; po jednej dziesi±tce w jêzykach: francuskim, flamandzkim, niemieckim, polskim i lingala, a tak¿e szósta dziesi±tka w jêzyku angielskim - w intencji pokoju.
Ukoronowaniem tego uroczystego Zgromadzenia jest procesja z Naj¶wiêtszym Sakramentem niesionym przez Ojca Yves-Marie; koñczy j± rozbrzmiewaj±cy moc± hymn "Salve Regina", którego ¿arliwo¶æ z ca³± pewno¶ci± raduje ¦wiête Serca Jezusa i Maryi.
Niech ten ¿ar, który ogarn±³ nasze serca w czasie dzisiejszego spotkania, o¿ywia wszystkie nasze "wysepki ¶wiêto¶ci" przez ca³y kolejny rok.
J.G., ma³a dusza
Homilia Jego Ekscelencji Pierre Warin
biskupa pomocniczego diecezji Namur
Jestem poruszony pokor± Boga.
Pokor± Boga, który nie zstêpuje z nieba na pok³adzie bia³ego helikoptera, ani po wielkich schodach z bia³ego marmuru.
Pokor± Boga, który rodzi siê pod go³ym niebem, w niedoli i ubóstwie, w szopie przeznaczonej dla zwierz±t.
Pokor± Boga, który - by powiedzieæ cz³owiekowi: "Ja ciebie mi³ujê" - wybiera sobie miejsce w wymoszczonym sianem ¿³obie.
Pokor± Boga, który - by pojawiæ siê na ziemi - przywdziewa strój ¿ebraka; nêdzarza, przed którym zatrzaskuj± siê drzwi domostw. Przychodzi nierozpoznany - nie ma dla Niego miejsca w gospodzie!
Pokor± Boga, który zstêpuje w s³odyczy ciszy: zdarzenie w Betlejem przechodzi niemal ca³kiem niepostrze¿enie. Towarzysz± Mu tylko skromni pasterze pilnuj±cy swych stad na s±siednich polach. Tej pierwszej nocy Bo¿ego Narodzenia oni byli jedynymi, którzy w ma³ym, w³a¶nie narodzonym jagniêciu, rozpoznali Boga.
Wszystko w ¿yciu Jezusa jest pokor±, od momentu narodzin do chwili ¶mierci, od ¿³obu do Krzy¿a.
Nasze krzy¿e robimy z g³adkiego drewna, odlewamy je ze srebra lub z³ota, zapominaj±c o chropowato¶ci krzy¿a Chrystusa.
Uczeni lekarze wyja¶niaj± mechanizm ¶mierci Jezusa.
Wisz±ce na roz³o¿onych rêkach cia³o jest tak mocno rozci±gniête, ¿e p³uca s± w stanie wymuszonego wdechu i nie mog± opró¿niæ siê, wskutek czego nastêpuje zaczadzenie. Ukrzy¿owany mo¿e wyprostowaæ siê tylko wówczas, gdy oprze siê na stopach. Ale wtedy zmêczenie cz³onków i niespodziewane skurcze zmuszaj± straceñca do opuszczenia siê w dó³.
Konanie Jezusa przebiega³o w rytm kolejnych osuniêæ i wyprostów cia³a, bolesnych wdechów i tê¿ej±cych skurczów. Wystawiony na widok wszystkich oczu, obna¿ony Jezus wygl±da³ jak pajac - wznosz±cy siê i opadaj±cy z powrotem w dó³. Nagi, poddany najbardziej hañbi±cej, najbardziej upokarzaj±cej, tak¿e najokrutniejszej torturze, której Rzymianie nie wymy¶lili sami - dziedzicz±c j± po Persach - i której nie stosowali wobec w³asnych obywateli.
W wersecie 2 rozdzia³u 12 listu do Hebrajczyków czytamy: "Jezus (.) przecierpia³ krzy¿, nie bacz±c na [jego] hañbê."
Jestem g³êboko poruszony pokor± Boga, który z Wywy¿szonego staje siê Poni¿onym, który w czasie Ostatniej Wieczerzy myje uczniom stopy patrz±c na nich nie z góry na dó³, ale z do³u ku górze.
Jestem poruszony tymi wszystkimi "ma³ymi", którzy zanurzeni s± w pokorze Boga.
Ma³± Maryj±, "pokorn± s³u¿ebnic± Pana", która mia³a niewiele ponad 12 lat, gdy przez swoje "Fiat" sta³a siê narzêdziem zbawienia dla ¶wiata.
Aposto³em Paw³em, który uwa¿a³ siê za "najmniejszego z aposto³ów", za "p³ód poroniony" i który zawo³a³: "Albowiem ilekroæ niedomagam, tylekroæ jestem mocny".
Franciszkiem z Asy¿u, pierwszym ma³ym bratem, pierwszym "bratem mniejszym".
Ma³± ¶wiêt± Teresk±, która mówi³a: "Wa¿ne i trudne jest, by stawaæ siê ma³ym i aby czyniæ to w rado¶ci serca".
Jak równie¿ moimi braæmi i siostrami, którzy zakasawszy rêkawy gotowi s± dzi¶ do s³u¿enia innym ludziom, traktuj±c ich jako wa¿niejszych od siebie, a ich szczere serca mówi±: "Jeste¶my ma³ymi duszami".
Zgodnie z przes³aniem dzisiejszej Ewangelii - nie odk³adaj± oni na bok Bo¿ego Prawa, by postêpowaæ wed³ug powszechnie przyjêtych zwyczajów.
Zgodnie z przes³aniem Ksiêgi Powtórzonego Prawa - nie dodaj± niczego, ani niczego nie odejmuj± od nakazów Prawa, które ustanowi³ Bóg.
Zgodnie z przes³aniem listu ¶w. Jakuba - S³owo Bo¿e ma odzwierciedlenie w ich ¿yciu.
Zgodnie z przes³aniem tematu przewodniego dzisiejszego spotkania - ¿yj± oni czyst± Ewangeli±.
By ratowaæ ¶wiat, Bóg wybra³ drogê opart± nie na potêdze, ale na s³abo¶ci; nie na ludzkiej m±dro¶ci, lecz na iskrze Bo¿ego szaleñstwa; nie na presti¿u, ale na Krzy¿u. Chcia³bym przekonaæ was, jak twórcz±, jak ¿yciodajn± moc ma pokora.
Kto z was zna tego, który zamieszkiwa³ pa³ac biskupi w czasie objawieñ w Lourdes? Natomiast wszyscy wiemy tak wiele o mieszkaj±cej w lochu Bernadetcie.
W pe³nych mocy rozwa¿aniach o Ko¶ciele, kardyna³ Lubac pisze:
"Ko¶ció³ pe³en pokory ma du¿o wiêksz± si³ê przyci±gania ni¿ Ko¶ció³, który zabiega o szacunek i uznanie dla siebie" (Henri Lubac, Rozwa¿ania o Ko¶ciele)
Potêga pokory jawi siê tak¿e w przes³aniu listu ¶w. Teresy z Lisieux: " » Zera « same z siebie nie maj± ¿adnej warto¶ci, ale umieszczone obok » Jedno¶ci « staj± siê potê¿ne, pod warunkiem jednak, ¿e zajm± miejsce z w³a¶ciwej strony - nie przed, ale po!..."
By oddaæ chwa³ê pokornym, powierzam waszym rozwa¿aniom krótkie opowiadanie ¿ydowskie.
Pewnego dnia, w Hiszpanii, wielki rabin zapragn±³ dowiedzieæ siê, kto ostatniego roku wzniós³ do Nieba najpiêkniejsz±, najmilsz± Bogu modlitwê. Zleci³ zbadaæ sprawê swemu doradcy, który odkry³, i¿ osob± t± by³ pewien m³ody mê¿czyzna, drobny wêdrowny handlarz, sprzedawca drzwi.
Wielki rabin kaza³ sprowadziæ do siebie wêdrownego kupca, który by³ bardzo zdziwiony tym, ¿e w³a¶nie jego szukano, gdy¿ - jego zdaniem - on zupe³nie nie potrafi³ siê modliæ.
- Zdrad¼ mi, jak brzmi modlitwa, któr± tak piêknie odda³e¶ Bogu chwa³ê? - za¿±da³ rabin.
- Przypominam sobie pewien wieczór - wybe³kota³ wêdrowny kupiec - kiedy powiedzia³em Panu: "Panie, nie umiem siê modliæ, ale znam swój alfabet. Bêdê go recytowa³ w moim sercu, a Ty, Panie, sam bêdziesz sk³ada³ litery w modlitwê uwielbienia."
Jak mówi psalmista: "Oto biedak zawo³a³, a Pan go us³ysza³." Jak równie¿: "Modlitwa biednego przeniknie ob³oki."
Znam Henri.ego od ponad 25 lat. Henri ma lat 47. Wiêkszo¶æ czasu spêdza w zak³adzie psychiatrycznym. Henri wszêdzie widzi gro¼ne demony i bardzo cierpi z tego powodu. Wci±¿ mówi mi: "Zbyt wiele wycierpia³em; nie chcê widzieæ ani dnia, ani nocy." Jego ¿ycie jest cierpieniem. Jest ono tak¿e modlitw±. Modlitw± wzruszaj±c±.
Henri uwielbia odmawiaæ ze mn± wszelkie modlitwy - jak to on okre¶la - "dialogi biednych grzeszników". Akt skruchy koñczy s³owami: ".w tym stanie pragnê ¿yæ i umieraæ". Pozdrowienie Anielskie przebiega w bardzoosobistej relacji: "Pozdrawiam Ciê, Mamo (.) jeste¶ b³ogos³awiona". A Ojcze Nasz zaczyna nastêpuj±co: "Tatusiu, który jeste¶ w Niebie".
Bóg, s³uchaj±c tych modlitw, z pewno¶ci± wstrzymuje oddech...
Chcia³bym skierowaæ do was jeszcze te s³owa: niech nie bêdzie nam przykre nasze ubóstwo, nie uciekajmy przed swoj± s³abo¶ci±, nico¶ci±. Niech nie martwi nas to, ¿e w ogrodzie Boga jeste¶my tylko ma³± stokrotk±. Z ni± i przez ni± On mo¿e czyniæ cuda.
Znakomitym tego przyk³adem wydaje mi siê ¶w. Pawe³, który g³osi³ Ewangeliê w ca³ej Europie, dotar³ nawet do Hiszpanii bêd±cej dla niego "koñcem ¶wiata"; jego imiê znaczy "s³aby, w±t³y".
Znacie przypowie¶æ o porysowanym diamencie?
Pewien ksi±¿ê posiada³ kamieñ szlachetny i by³ z tego powodu nies³ychanie dumny. Którego¶ dnia na tym piêknym kamieniu pojawi³a siê g³êboka rysa. Ksi±¿ê zwo³a³ najzrêczniejszych w ca³ym królestwie specjalistów, by usunêli tê skazê. Ale ¿aden z nich nie potrafi³ tego zrobiæ.
Wtedy zjawi³ siê zwyk³y kamieniarz, cz³owiek prosty, ale o niezrównanym geniuszu. Wyci±³ on z diamentu okaza³± ró¿ê i by³ na tyle zrêczny, ¿e w miejscu, gdzie by³a rysa, zrobi³ ³odygê tej ró¿y. W efekcie, ów kamieñ szlachetny by³ teraz o wiele piêkniejszy ni¿ przedtem.
Nie martwmy siê tym, co w nas jest niedoskona³e, tymi naszymi rysami. Pan mo¿e zrobiæ z nich ³ody¿ki ró¿y!
Opowiem wam jeszcze jedn± historyjkê.
By³ sobie raz sprzedawca wody. Ka¿dego dnia, wcze¶nie o poranku szed³ on do rzeki, by nape³niæ wod± swoje dwa dzbany. Potem udawa³ siê do miasta, by sprzedawaæ wodê swoim klientom.
Jeden z dzbanów by³ zupe³nie nowy i przynosi³ kupcowi du¿y zysk. Drugi by³ popêkany i w czasie drogi traci³ wiele wody. Ten dzban rozpacza³ z tego powodu.
Pewnego dnia odwa¿y³ siê odezwaæ do swego pana: "Przeze mnie zarabiasz mniej. Przebacz mi".
Po jakim¶ czasie kupiec mówi do popêkanego dzbana, pokazuj±c mu skraj drogi:
- "Popatrz".
- "Och, jakie ³adne kwiaty!"
- "Musisz wiedzieæ - wyja¶ni³ kupiec - ¿e one s± tu dziêki tobie. Kupi³em ziarna i rozsia³em je. Wyros³y z nich kwiaty dziêki wodzie, któr± rozlewa³e¶ ka¿dego ranka."
Widzicie, wszyscy jeste¶my takimi popêkanymi dzbanami. Ale niech nas to nie smuci. Pan, poprzez nasze niedoskona³o¶ci, mo¿e dokonywaæ cudów. Powiedzia³bym nawet, ¿e wiêcej mo¿e On uczyniæ z naszych ofiarowanych Jemu s³abo¶ci, ni¿ ze wszystkich naszych zalet razem wziêtych.
Czy¿ nie dlatego w³a¶nie do swojego biskupiego herbu zaadoptowa³em s³owa ¶wiêtego Paw³a: "MOC BOWIEM W S£ABO¦CI SIÊ DOSKONALI" (2 Kor 12, 9) ?
. Pierre Warin
Biskup pomocniczy diecezji Namur
____________________________________________
Przemówienie miêdzynarodowego prezydenta Legionu Ma³ych Dusz
Kochane Ma³e Dusze,
Z wielk± rado¶ci± ca³ym sercem pozdrawiam was z okazji 38 Miêdzynarodowego Dnia Skupienia Legionu Ma³ych Dusz, tu w Chevremont, na tym u¶wiêconym pagórku, w pobli¿u Kaplicy Mi³o¶ci Mi³osiernej. Dziêkujê wam za tak liczne przybycie. Dziêkujmy tak¿e Panu za ten dzieñ pe³en ³ask.
Tematem przewodnim dzisiejszego dnia jest fragment Orêdzia z dnia 14 grudnia 1992 roku: "Chcê uczyniæ z was tych, którzy ¿yj± Ewangeli±."
W swoim Orêdziu z 17 sierpnia 1993 Jezus mówi:
" »Ma³e dusze« s± cudem mojej Mi³o¶ci na ziemi. Wszyscy ci mali, którzy ofiarowuj± siê Mnie bez zastrze¿eñ, oddalaj± moj± Sprawiedliwo¶æ i nape³niaj± moje serce piêknem swego ¿ycia ze mn±. »Ma³e dusze« s± barier±, jak± Mi³o¶æ stawia na drodze Ojca, który kroczy, by dosiêgn±æ i ukaraæ nieprzyjació³ wiary zranionej do ¿ywego. (.)
Ty za¶, moje dziecko, nie lêkaj siê ani dnia, ani godziny mego Przyj¶cia. ¯yj, doskonal±c siê w Mi³o¶ci poprzez ofiarê i po¶wiêcenie. Ów Dzieñ bêdzie tak¿e waszym dniem, ale moja Czu³o¶æ znajdzie dla was schronienie w Sercu mojej S³odkiej Matki."
I Pan wysoko stawia poprzeczkê. W Orêdziu z dnia 30 marca 1973 roku Jezus mówi:
"Pragn±³bym, aby postawa duchowa, któr± emanuje legion ma³ych dusz, przenika³a wszystkie dzie³a i wszystkie narody. Wszystko czyniæ z mi³o¶ci, zapominaæ o duchu posiadania tkwi±cym w ka¿dym cz³owieku i nie postêpowaæ tak, jakby¶my byli jedynymi na ¶wiecie, zdolnymi w³asnymi si³ami zmieniaæ oblicze ziemi. Wspólnota jest si³± niezwyciê¿on±. Je¶li szukaæ bêdziecie jedynie chwa³y waszego Boga, wszystko inne stanie siê drugorzêdne. Jednoczcie siê, moje ma³e dzieci i porzuæcie wszelkiego krytycznego ducha, który nie przystoi dzieciom tego samego Ojca.
Dzie³o ma³ych dusz jest dzie³em o ¶wiatowym zasiêgu; nawet je¶li jest kwestionowane, to mimo wszystko jest rzeczywisto¶ci±, poniewa¿ jest ono moim Dzie³em. (.)
Dlatego zaprawdê mówiê wam: jak d³ugo na dnie waszego serca bêdzie tkwi³o to, co przeszkadza wam w poznaniu Mnie w tym Dziele Mi³o¶ci, tak d³ugo odwlekaæ bêdziecie zjednoczenie, którego od swych pocz±tków domaga siê Ko¶ció³ ¦wiêty, jako ukoronowanie Dzie³a Odkupienia."
Legion ¿yje duchowo¶ci± ewangeliczn±, widaæ wyra¼nie promieniowanie "wysepek ¶wiêto¶ci".
Wszyscy do¶wiadczamy pilnej potrzeby, by rozszerzaæ z zapa³em nasze dzia³ania, przyci±gaæ nowych cz³onków, by nie ustawaæ w codziennej modlitwie i trwaæ w naszych przyrzeczeniach; by b³agaæ Pana, a¿eby On nas wys³ucha³. Dla przyk³adu: w Holandii, po zgonie wielkiego przedstawiciela Legionu Ma³ych Dusz, wielebnego Ojca L.M Van der Bol, czekamy z nadziej± na wybór nowego, dynamicznie dzia³aj±cego ojca duchowego. Pe³ni nadziei czekamy tak¿e na rozwój Legionu w Meksyku, na Filipinach i w Kongo.
Aby skutecznie rozpowszechniaæ Orêdzie Mi³o¶ci Mi³osiernej do Ma³ych Dusz wznowiono edycjê tekstów oraz zrobiono nowe wydania w kilku jêzykach. Planujemy tak¿e wydanie w 5000 egzemplarzy ma³ej ksi±¿eczki, dla lepszego poznania Legionu, zredagowanej przez wielebnego Ojca Marcela Blanchet, pomocnika ojca duchowego Legionu Ma³ych Dusz.
Co miesi±c w naszym Centrum jeden z dwóch kierowników duchowych prowadzi wspólnotowe skupienie Legionu, aby rozwijaæ ¿ycie duchowe naszych Ma³ych Dusz. W tym samym celu Centrum wyda³o listy Ma³gorzaty, zebrane w 5 tomach; w ka¿dym miesi±cu drukowany jest tak¿e informator, w którym podawane s± szczegó³y dotycz±ce dzia³alno¶ci Centrum w danym okresie.
Zanotujmy te¿ liczne wizyty naszych Ma³ych Dusz w Centrum, w Kaplicy Mi³o¶ci Mi³osiernej, przy grobie Ma³gorzaty - zarówno indywidualne, jak i zbiorowe, czy odbywane w rodzinnym gronie.
Równie wa¿ne dla ¿ycia Legionu jest to, by przekazywaæ do Centrum wszelkie ¶wiadectwa nadprzyrodzonych ³ask otrzymanych za po¶rednictwem Orêdzia Mi³o¶ci Mi³osiernej do Ma³ych Dusz.
Dziêkujemy tak¿e tym wszystkim, którzy z wielk± gorliwo¶ci± rozpowszechniaj± Orêdzie i ¿yj± jego duchowo¶ci±; wszystkim, którzy wiernie asystuj± wysepkom ¶wiêto¶ci tak, jak tego ¿±da i oczekuje Pan. Poniewa¿ Pan pragnie nas zachêcaæ, o¿ywiaæ i nam pomagaæ.
W swoim Orêdziu z 27 lipca 1972 Jezus mówi:
"Wasze wysi³ki s³u¿± Mi, bym móg³ zabezpieczyæ to Dzie³o, którego pe³ne znaczenie umyka waszemu zrozumieniu, i aby daæ mu mocny fundament. Odwagi, moje dzieci, za ka¿dy trud otrzymacie zap³atê, a Ja jestem dobrym Panem.
Wszystkie moje dzie³a rodz± siê w wiêkszych lub mniejszych trudno¶ciach, które trzeba przezwyciê¿aæ cierpliwo¶ci±, sta³o¶ci± i wytrwa³o¶ci± - si³ê do tego czerpmy u ¬ród³a. Wszystko mo¿e wydawaæ wam siê nieuporz±dkowane, ale takim nie jest. Ja ci±gnê za nitki. Mówiê wam to, aby zachêciæ wasz± wolê do nie ustawania w walce. Miejcie ufno¶æ we Mnie. Choæ straty bêd± bez w±tpienia dotkliwe, Ja obiecujê wam, ¿e ocalê wszystko to, co jest do uratowania".
W Orêdziu z dnia 23 maja 1967 roku Naj¶wiêtsza Maryja Panna mówi:
"Ustanowiê Królestwo mojego Syna na ca³ej ziemi. Uratujê narody. Nawrócê grzeszników. B±d¼ pewna mej matczynej czu³o¶ci do ciebie i wszystkich ma³ych dusz".
Dziêkujê wam.
____________________________________________
Krótkie przemówienie ojca duchownego do
miêdzynarodowego zgromadzenia - 30 sierpnia 2009 r.
Kochane Ma³e Dusze,
To jest wielka rado¶æ, ¿e zbieramy siê razem na 38 zgromadzeniu miêdzynarodowym, by chwaliæ mi³o¶æ Pana i przyjmowaæ wszystkie ³aski, których On ¿yczy sobie nam udzielaæ. Ten rok jest szczególnie bogaty w wydarzenia, które pomagaj± nam odpowiadaæ na wo³anie Jezusa. Tym wo³aniem jest temat tego dnia: »Chcê uczyniæ z was ¿yj±cych Ewangeli±». Rok kap³añski og³oszony przez Papie¿a Benedykta XVI z okazji 150 rocznicy urodzin dla nieba ¶wiêtego Jana-Marii Vianneya, ¶wiêtego Proboszcza z Ars, jest darem Pana, aby o¿ywiaæ ¿arliwo¶æ apostolsk±, zarówno nas ksiê¿y, jak i wszystkich chrze¶cijan. Nasz ¶wiat pogr±¿ony w kryzysie jest powierzony naszemu ¶wiadectwu, aby odnajdywaæ swoj± równowagê i prawdziwy sens ¿ycia.
Nowa Encyklika, któr± nam da³ Ojciec ¦wiêty - "Caritas in veritate" - mi³o¶æ w prawdzie, porusza potrzebê takiego ¶wiadectwa, którego ¶wiat potrzebuje. On napisa³, na pocz±tku swojej Encykliki: »Mi³osierdzie jest drog± doktryny spo³ecznej Ko¶cio³a. Ca³a odpowiedzialno¶æ i obowi±zki chrze¶cijan maj± swoje ¼ród³o w mi³o¶ci, która wed³ug nauczania Chrystusa, jest syntez± ca³ego Prawa (por. Mt 22, 36-40). Mi³o¶æ jest autentyczn±, osobist± relacj± z Bogiem i z bli¼nim. (.) Dla Ko¶cio³a - ukszta³towana przez Ewangeliê - Mi³o¶æ jest wszystkim poniewa¿, jak g³osi ¶wiêty Jan (por. 1 J 4, 8.16) i jak to przypomnia³em w mojej pierwszej Encyklice, Bóg jest mi³o¶ci± (Deus Caritas est) wszystko pochodzi z mi³o¶ci Boga, przez niego wszystko istnieje i wszystko zd±¿a ku niemu. Mi³o¶æ jest darem najwiêkszym, który Bóg da³ ludziom. To jest Jego obietnica i nasza nadzieja». (Caritas in veritate n° 2)
Przyk³ad ¶wiêtego Proboszcza z Ars jest dla nas pomoc± w osi±gniêciu g³ównej nagrody, zachêt± do odnowy naszych dusz w prawdziwej mi³o¶ci w sakramencie pojednania. Ten sakrament musi odnajdywaæ swoje w³a¶ciwe miejsce dzisiaj, gdy tyle ludzi opuszcza Boga. Oto kilka jego s³ów, które on mówi³ z tak± ¿arliwo¶ci±: »Grzesznik powraca do Boga, aby Go przeprosiæ, a Bóg powraca do niego. dobry Bóg jest zawsze sk³onny, aby nas przyjmowaæ. Jego cierpliwo¶æ na nas czeka!. Niektórzy mówi±, ¿e Ojciec Przedwieczny ma serce twarde. Och, jak oni siê myl±! Ojciec Przedwieczny, aby rozbroiæ swoj± sprawiedliwo¶æ, da³ swojego Syna z sercem mi³osiernym: nie daje siê tego czego siê nie ma. Jest to szczególnie wa¿ne dla tych, którzy mówi±: "Zbyt du¿o uczyni³em z³a, Dobry Bóg nie mo¿e mi przebaczyæ". To jest wielkie blu¼nierstwo. Oni stawiaj± granicê Mi³osierdziu Boga, które jest nieskoñczone. Kiedy ksi±dz daje rozgrzeszenie, koniecznym jest my¶leæ tylko o tym, ¿e to dziêki krwi Dobrego Boga, która p³ynie w naszej duszy, aby j± myæ, czy¶ciæ i czyniæ j± piêkn±, tak± jak± by³a po chrzcie».
Tak, kochane Ma³e Dusze, przez przyjêcie przebaczenia Boga, mo¿emy odnajdywaæ szczê¶cie dzieci Boga i zabezpieczyæ siê przed duchem ¶wiata. Jezus nas inspiruje i mówi do nas w Orêdziu z 10 czerwca 1985: »Moje dzieci, odnówcie wasze dusze w ¦wietle ¦wiêtej Ewangelii tak dobrze przypomnianej w Orêdziu Mi³osiernej Mi³o¶ci. Nie mo¿na, bez powa¿nego ryzyka, mieæ upodobania w grzechu. Aby siê z niego wydostaæ, trzeba dokonaæ wielkiego wysi³ku! Wiecie, ¿e duch tego ¶wiata nie jest Duchem Boga, a Ja nie mogê interweniowaæ bez pe³nej zgody duszy. Ludzko¶æ niszczy cia³a, a na pewno jeszcze bardziej dusze. W stylu ¿ycia niezgodnym z Wol± Bo¿±, warto¶ci ludzkie i duchowe s± deptane! Moce Z³a s± wyzwolone... Nie mo¿ecie temu zaprzeczyæ! Odruchy solidarno¶ci, które pojawiaj± siê tu i tam dla wzajemnej pomocy dla krajów zacofanych, nie wystarczaj±, niestety, do przezwyciê¿enia z³a, które toczy serca jak tr±d - nie¶wiadomie, ale rzeczywi¶cie». W zwi±zku z tymi s³owami Jezusa pomy¶lmy o tym, w jaki sposób organizacje miêdzynarodowe chc± walczyæ z AIDS.
Je¶li naprawdê, Ewangelia zakorzeniona bêdzie w konkretnym naszym codziennym ¿yciu, stanie siê si³±, która bêdzie wyzwalaæ nasz± epokê. W pierwszym li¶cie ¶w. Jana czytamy:
"Po tym poznali¶my mi³o¶æ, ¿e On odda³ za nas ¿ycie swoje. My tak¿e winni¶my oddaæ ¿ycie za braci. Je¶liby kto¶ posiada³ majêtno¶æ tego ¶wiata i widzia³, ¿e brat jego cierpi niedostatek, a zamkn±³ przed nim swe serce, jak mo¿e trwaæ w nim mi³o¶æ Boga? Dzieci, nie mi³ujmy s³owem i jêzykiem, ale czynem i prawd±! Po tym poznamy, ¿e jeste¶my z prawdy i uspokoimy przed Nim nasze serce. A je¶li nasze serce oskar¿a nas, to Bóg jest wiêkszy od naszego serca i zna wszystko". (1 J 3,16-20)
Miêdzy najwa¿niejszymi czynami, które nale¿y spe³niaæ w prawdzie, jest bezsprzecznie przebaczenie, które musimy ofiarowaæ tym, którzy nam zadali ból.
Przebacz nam nasze grzechy, jak i my przebaczamy naszym winowajcom, prosimy w Ojcze Nasz. Otrzymujemy królewskie przebaczenie Boga gdy my równie¿ tego pragniemy. Ale jaki skutek to przebaczenie mo¿e mieæ w naszym sercu? Nasze serce podobne jest wtedy do serca ukochanego dziecka Ojca. Dlatego nasze serce musi byæ otwarte i wspó³czuj±ce, aby przebaczaæ naszemu bli¼niemu. Ten czyn mo¿e byæ bohaterski, je¿eli z³o, cierpienie nam zadane jest bardzo ciê¿kie, takie jak na przyk³ad zabójstwo istoty, któr± kochamy. Uciekanie siê do ³aski Pana jest wtedy konieczne. ¦wiêty Proboszcz z Ars daje nam na to dobry sposób: »Aby pokonaæ demona, który przywo³uje nam my¶li nienawi¶ci przeciw tym, którzy zadaj± nam ból, nale¿y natychmiast poprosiæ o ich nawrócenie» (Proboszcz z Ars - jego my¶l, jego serce). Dzia³aj±c tak, stajemy siê naprawdê tymi, którzy ¿yj± Ewangeli±.
Kochane Ma³e Dusze, zakoñczymy s³uchaj±c ze skupieniem g³osu Ma³gorzaty. To jest fragment z jej krótkiego przemówienia do zgromadzenia miêdzynarodowego w 2001. To przypomnienie pozwala nam do¶wiadczyæ tajemnicy ¶wiêtych obcowania.
____________________________________________
Duchowa obecno¶æ Ma³gorzaty miêdzy nami.
(Fragment przemówienia Ma³gorzaty z 2001 r.)
Ofiara jest kluczem który uruchamia fale ³ask dla dusz !
Moje Ma³e Dusze, trzeba przywróciæ w³a¶ciwe znaczenie Mi³o¶ci, zrehabilitowaæ j±, wyt³umaczyæ zmys³owemu ¶wiatu, ¿e Ona nie jest z tego ¶wiata, ¿e sama Mi³o¶æ, która przenika wszystkie nasze mi³o¶ci ludzkie ma swoje ¼ród³o w Bogu i ¿e Bóg nazywa siê: Mi³o¶æ. I to jest najpiêkniejsza historia mi³o¶ci, która istnieje miêdzy Bogiem i cz³owiekiem, która ma swój pocz±tek w g³êbokim zwi±zku naszych dusz z Nim. Nie; wszystko nie jest zgubione, jak mówi± pewne zmartwione duchy. Mo¿emy, z tego ¿ycia uci±¿liwego, którego do¶wiadczamy, czyniæ raj, zagubiony i odnajdywany.
Jezus, moje ma³e dzieci, jest Kluczem Historii. On jest tym, co nie podoba siê do pewnym Prze³o¿onym Ko¶cio³a, który ci±gle kontynuuje tu pokorne ¿ycie; upokarzany i zwyciê¿aj±cy jednocze¶nie. Jezus ¯yje w ka¿dej duszy. On prowadzi do koñca swoje Dzie³o Odkupienia. I ja wam to mówiê, ja was kocham wszystkich w Jego Sercu, ka¿dego z was. Och! Jak musimy byæ szczê¶liwi, kiedy pomy¶limy, ¿e Bóg zna nasz± prawdziw± osobowo¶æ. (.)
Gdy ¿yje siê pe³ni±c wolê Prze³o¿onych, jest siê pewnym, ¿e jest siê na prostej i prawej drodze. Pokusy przeciw wierze, wzmagaj± cierpienia, ale mój Pan i jego Boska Matka umocnili w moim sercu ducha wiary. Ale widzê, ¿e ona ¿yje równie¿ w waszych duszach, moje ma³e dzieci. Czujê dobrze, O Matka umi³owana, ¿e Ty czynisz s³odkim i lekkim ciê¿ar pos³uszeñstwa. Choæby mój Pan traktowa³ mnie surowo, nie bêdê siê sprzeciwiaæ. Widzê, ¿e ¦wiêta Wola mojego Boga, jest najwiêkszym dobrem dla mojej duszy. Odczytujê j± jako polecenie mi³osierdzia wobec mojego bli¼niego. Kochaj±cy Bóg, odkrywa tê prawdê w tych s³owach: » Nie ci, którzy mówi± Panie!, Panie ! wejd± do Królestwa Niebieskiego, ale ci którzy pe³ni± Wolê Ojca. »
Szczê¶cie jest w tym aby wiedzieæ, ¿e nie ma wiêkszej mi³o¶ci, aby dawaæ swoje ¿ycie dla tych, których siê kocha. D¼wiganie s³abo¶ci bli¼niego? Mi³o¶æ! Nie dziwiæ siê jego s³abo¶ci? Mi³o¶æ! Radowaæ siê z jego najmniejszych cnót? Mi³o¶æ! Mi³osierdzie nie mo¿e pozostaæ zamkniête w sercu. Zdaje mi siê, Matko ukochana, ¿e mi³osierdzie musi o¶wietlaæ, rozweselaæ, nie tylko tych, których najbardziej kochamy, ale wszystkich tych, którzy s± w Twoim Domu. Och! Jak ja was kocham, was, którzy mi dajcie pewno¶æ, ¿e Wol± Niebios, jest to, aby kochaæ wszystkich tych, których wy mi rozkazujecie kochaæ: Pokochajcie bli¼nich dla Boga. I ... coraz wiêcej.
Przytaczam tu, moje kochane Ma³e Dusze, kilku piêknych s³ów Gastona. Te s³owa zgadzaj± siê z tym, co odkrywam w swoim sercu. On k³adzie je w usta Dziewiczej Maryi: »Moje dzieci, mówi Maryja, ofiarujcie mi wszystkie cierpienia ludzkie: cierpienia ducha, cierpienia cia³a, cierpienia serca, cierpienia konaj±cych, wiê¼niów, poni¿anych, osamotnionych. Ofiarujcie mi wszystkie czyny mi³osierdzia: dobroci, ¿yczliwo¶ci, uprzejmo¶ci, po¶wiêcenia siê, które s± trwonione na tej ziemi. Ja, wasza Matka, widzê rzeczy oczyma Mi³o¶ci i widzê wszystkie ludzkie próby prawdziwej Mi³o¶ci, która polega na zapomnieniu o sobie. Ofiara, jest kluczem, który uruchamia fale ³ask dla dusz. To jest pozornie niewiele, aby przez ten gest, t± my¶l, ofiarowaæ Mi tych: którzy cierpi±, którzy s± samotni, których zniechêca wszystko ale jednak walcz±, którzy padaj±, tych, którzy p³acz±, którzy umieraj±; ale zw³aszcza tych, który Mnie ignoruj±, którzy Mnie opu¶cili. Zaofiarujcie Mi ca³y ¶wiat. Coraz bardziej ¿yjcie w jedno¶ci, w zjednoczeniu ze wszystkimi.
Przyci±gam do siebie dusze, które przedstawiacie Mi. Jestem ich ¶wiat³em, ich ocaleniem i rado¶ci±. Zaofiarujcie Mi w Jezusie: czysto¶æ ma³ych dzieci, odwagê m³odzieñca, wyborn± wstydliwo¶æ, niewinno¶æ dziewczêcia, po¶wiêcenie siê matki, równowagê ojca, ¿yczliwo¶æ starca i cierpliwo¶ci chorego. Ja, wasza Matka, ja wam to mówiê, przez ten gest ofiary, mi³o¶æ bêdzie wzrastaæ w sercach ludzi i bêdzie zwyciê¿aæ nienawi¶æ. Zw³aszcza wy nie zniechêcajcie siê, by ¿yæ, by dzia³aæ i cierpieæ w imieniu innych. Je¿eli wy nie widzicie, moje dzieci, tego co dokonujecie, ja to widzê. Nic nie ginie z tego co podejmujecie w ofierze dla Mnie, w czystej modlitwie za wszystkich».
Co Jezus i Maryja, jego s³odka Matka, nam mówi±: Nie traæcie czasu na bezowocne dysputy, przychod¼cie do Nas czê¶ciej. I ty, dziecko wybrane, My ciebie wybrali¶my, po to, aby¶ ponownie ³±czy³a siê z nasz± ofiar± i przyczynia³a siê do tego, aby przyci±gaæ wielu twoich braci. Przyjd¼ do Nas, którzy ciebie kochamy, obdarujemy ciê pokojem. Choæ ty nie rozumiesz zawsze naszych my¶li, My ciebie przenikamy i wp³ywamy na ca³e twoje ¿ycie. To jest istotne. Tak, przychod¼ do Nas ale nie sama. Pomy¶l o wszystkich tych t³umach, nad którymi zlitowali¶my siê. Ka¿da Ma³a Dusza nas interesuje, ale My nie chcemy niczego robiæ bez wspó³pracy tych, których specjalnie wybrali¶my, po¶wiêconych do s³u¿by. Je¿eli praca jest olbrzymia, ¿niwo jest tym obfitsze. W Mi³o¶ci, twoja modlitwa, moje dziecko, do Ojca Mi³osierdzia, staje siê coraz bardziej intensywna; bêdziesz widzieæ, My ci to mówimy, coraz wiêksz± ilo¶æ Aposto³ów kontemplacyjnych i duchowych kierowników (wychowawców), którzy bêd± wzrastaæ. Przekazujemy tê sam± pro¶bê do dusz wspania³omy¶lnych we wspólnotach i w ¶wiecie. Podstawowe jest to, ¿e prosz± one z Nami i ³±cz± siê g³êboko z Nami w modlitwie.
Jezus mówi: »Pewnego dnia oni zrozumiej±, ¿e ¯ycie ofiarowa³o siê za wszystkich, by ratowaæ ca³e ¿ycie ¶wiata. Moje dziecko, jeste¶ m³odo¶ci± Serca Boga, by kochaæ, i pewnego dnia, Ja uka¿ê siê wszystkim przez ciebie. Przypomn± sobie wtedy o twojej prawdziwej mi³o¶ci, ponownie ³±cz±cej moj± Mi³o¶æ i Prawdê».
Jezus ¿yje! Maryja ¿yje, ¶wiêta Matka Boga! Mi³o¶æ Jezusa i Maryi ¿yje w naszych sercach i w sercach wszystkich ich dzieci!
Ma³gorzata
|